Stanowisko KP SP ws. rządowego projektu ustawy o Karcie Dużej Rodziny!

Poseł KP SP Tadeusz Woźniak na poprzednim posiedzeniu Sejmu przedstawił stanowisko Klubu dot. rządowego projektu uchwały ws. Każdy Dużej Rodziny:

„(…) Dlatego Klub Parlamentarny Sprawiedliwa Polska wnosi o podjęcie dalszych prac nad projektem ustawy o Karcie Dużej Rodziny mimo, że jest on niedoskonały, mimo, że jest próbą uniku państwa względem rodzin i samorządów. Jest to jednak projekt, który być może nawet wbrew wnioskodawcy pokazuje, że nie da się uniknąć dyskusji o rodzinie i o jej prawach. My tę dyskusję chcemy podjąć ponieważ od dawna o to zabiegamy.  Zapewniamy też, że o prawa rodziny będziemy dalej zabiegać wszelkimi dostępnymi środkami. Będziemy je tworzyć i będziemy ich bronić ponieważ rodzina jako święta instytucja w pełni na to zasługuje. Zdrowa rodzina, silna rodzina dobrze uformowana i zasobna to bezpieczny byt państwa, to nasza nadzieja na lepszą przyszłość (…)”

 

Cała treść wystąpienia posła Tadeusza Woźniaka:

Na wstępie należy przetrzeć oczy ze zdziwienia, że projekt, który wpłynął do laski marszałkowskiej 25 listopada br. zostaje przedstawiony Wysokiej Izbie do pierwszego czytania już w dniu 28 listopada. W zasadzie nie powinno być w tym nic dziwnego, gdyby nie praktyki z jakimi mamy do czynienia w Sejmie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i to w stosunku do spraw związanych także z problemami rodziny, z obroną rodziny i troską o jej prawa.

Warto przypomnieć, że Klub Parlamentarny Solidarna Polska przedstawił projekt ustawy o Rzeczniku Praw Rodziny. Po wielu miesiącach projekt został dopuszczony do pierwszego czytania po wcześniejszym odesłaniu go do Komisji Ustawodawczej pod pozorem podejrzenia o niekonstytucyjność. Nawet opinie niektórych konstytucjonalistów będących na usługach obecnej koalicji rządzącej wskazywały na tzw. wady niemożliwe do usunięcia, czego ku naszemu zadowoleniu nie podzielili członkowie Komisji Ustawodawczej. Ponieważ nie udał się zamach na projekt przed pierwszym czytaniem, mógł on zostać zaprezentowany Sejmowi Rzeczypospolitej, a tym samym i szerokiej opinii publicznej. Posłowie koalicji rządzącej, której wtórowali posłowie lewicy i skrajnej lewicy próbowali ośmieszyć projekt i go zdezawuować twierdząc między innymi, że w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nie ma definicji rodziny, że rodzina nie jest podmiotem prawa, a jedynie jej poszczególni członkowie, że tak naprawdę, to nie wiadomo, co to jest rodzina? 

W tym samym czasie i lewica i Platforma Obywatelska zgłaszały projekty ustaw uderzające w rodzinę i w jej fundament – małżeństwo nastawiane na posiadanie dzieci. Tak zwane związki partnerskie, czyli związki dotychczas nie rejestrowane, związki nietrwałe i przypadkowe chciano zrównać w prawach z małżeństwem i rodziną jako instytucją. Uważamy, że każdy zdrowy na umyśle człowiek wie co to jest rodzina i jeśli nawet nie potrafiłby podać ścisłej definicji prawnej, to doskonale rozumie to pojęcie choćby intuicyjnie.

Projekt ustawy o Rzeczniku Praw Rodziny definiował rodzinę i różne jej formy, jak rodzina pełna, rodzina niepełna, rodzina rozbita trwale, rodzina rozbita czasowo, rodzina zrekonstruowana i inne. Rodzina miała stać się podmiotem troski instytucji państwa i podmiotem prawa polskiego. Ten projekt został odrzucony w pierwszym czytaniu, gdyż większość sejmowa nie chciała pochylić się nad rodziną i jej prawami. Większość sejmowa wręcz bała się instytucji, która mogłaby upominać się o prawa tradycyjnych rodzin w Polsce. Przyjęliśmy tę decyzję Sejmu z rozczarowaniem i ze smutkiem.

Podobnie, ogromnym smutkiem napawa nas manipulacja jaka ma miejsce w Sejmie od ponad pięciu lat, a związana jest z projektem uchwały sejmowej w sprawie ustanowienia Dnia Praw Rodziny. Zaproponowaliśmy, aby był obchodzony rokrocznie w dniu 22 października na pamiątkę Karty Praw Rodziny przedłożonej przez Stolicę Apostolską „zainteresowanym środowiskom i władzom” właśnie w dniu 22 października 1985 r., tj w piątą rocznicę inauguracji wielkiego pontyfikatu papieża – Polaka – świętego Jana Pawła II. Pierwszy projekt uchwały został złożony w Sejmie w październiku 2009 r. (!) Projekt ten nie doczekał się pierwszego czytania do końca VI Kadencji Sejmu. Nie zatroszczył się o niego ani Marszałek Bronisław Komorowski, ani Marszałek Ewa Kopacz. Na progu VII Kadencji, bo już w styczniu 2012 r. grupa posłów ponownie złożyła ten projekt do laski marszałkowskiej. Marszałek Ewa Kopacz skierowała projekt do pierwszego czytania w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, a tam pan poseł Sławomir Piechota z Platformy Obywatelskiej skutecznie zablokował pierwsze czytanie.  Projekt nie doczekał się pierwszego czytania do chwili obecnej, mimo że upłynęło już ponad pięć lat od momentu, kiedy po raz pierwszy trafił on do Marszałka Sejmu. I pomimo, że zmienił się już po raz trzeci Marszałek Sejmu i jest nim obecnie pan Radosław Sikorski, to w sprawie projektu będącego wyrazem troski posłów o rodzinę nic się nie zmieniło. Jak nie było pierwszego czytania, tak go nie ma do chwili obecnej. Możemy przypuszczać, że nie doczeka się on przedstawienia wysokiej Izbie także do końca VII Kadencji, ale jak mi Bóg miły wierzcie, że w takim przypadku zostanie on przedstawiony wysokiej Izbie w VIII Kadencji. Jeśli mnie zabraknie, to zrobią to inni posłowie i nie odpuścimy. Bo to, co robi Rząd i to co robi większość koalicyjna, to zwykła hipokryzja i gra na emocjach. To zwykłe zabiegi wizerunkowe, a nie troska o Państwo i Obywateli.

Rodzina tak jak wszystko inne wykorzystywana jest przedmiotowo i jest podporządkowana doraźnym celom politycznym rządzącej koalicji. Gdyby nie sprawa wątpliwych wyników wyborów samorządowych, gdyby nie sprawa  sądownie udowodnionych nieuczciwości jednego z byłych ministrów w Rządzie Donalda Tuska i jednego z jego najbliższych przyjaciół, pewnie i losy Karty Dużej Rodziny byłyby inne, bo to wszystko stało się jedynie formą gry politycznej, żeby nie powiedzieć politycznej farsy. Zawsze, kiedy Platformę Obywatelską dopadają kolejne afery wymyśla ona różne sztuczki wizerunkowe, aby zamieść afery pod dywan, aby tragiczną rzeczywistość przesłonić lukrowaniem własnych często wymuszonych działań, albo zmasowanym atakiem na polityczną opozycję. Ta hipokryzja staje się nie do zniesienia i coraz większa cześć Polaków rozumie, że to tylko takie zagrywki, taka „ciuciubabka” Rządu z Narodem.

Kiedyś Rząd Rzeczypospolitej miał Pełnomocnika do spraw Rodziny. Dzisiaj wśród dziewiętnastu pełnomocników Rządu i Prezesa Rady Ministrów widnieje Pełnomocnik do spraw Równego Traktowania. Jakiego równego traktowania? Kogo z czym? Czego z kim? To fasadowy urząd dla partyjnej towarzyszki, która w randze sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów może od czasu do czasu „pogwiazdorzyć” przed lub wraz z wojującymi feministkami, homoseksualistami, czy transwestytami, czy też innymi osobami, kiedy będzie taka polityczna potrzeba rządzących. Tyle tylko, że już nie ma kto tak naprawdę troszczyć się o polską rodzinę, tę, która zmaga się z trudnościami dnia codziennego, tę, która z miłością wychowuje dzieci i buduje społeczne podstawy państwa.

Karta Dużej Rodziny nie narodziła się w Rządzie. To polscy samorządowcy inspirowani przez patriotyczne środowiska katolickie pierwsi dostrzegli ten problem. Należy oddać szacunek tym, którzy mimo bierności Rządu, a nawet mimo jego nieprzychylności postanowili zatroszczyć się o przyszłość Narodu i dowartościowanie rodziny, a szczególnie rodziny wielodzietnej, ponoszącej największy wysiłek mierzony nie tylko ciężką praca fizyczną, ale i ogromnymi wydatkami finansowymi. Powstanie samorządowych Kart Dużej Rodziny było wynikiem oddolnego, społecznego ruchu inicjowanego najczęściej przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Obecnie, prawie wszystkie większe miasta polskie mają swoje Karty Dużych Rodzin. Pierwsze działania były podejmowane już w 2007 r. Rok 2011 był rokiem szczególnie obfitującym w samorządowe inicjatywy w tym zakresie. W 2012 roku powstało Forum Samorządowe na Rzecz Dużych Rodzin. Zgodnie z zamysłem członków założycieli Forum stało się nieformalnym porozumieniem samorządów, które już wprowadziły w swoich gminach Karty Dużych Rodzin i chcą dalej działać na rzecz dużych rodzin, uznając je za wyjątkową wartość dla społeczności lokalnych.

A rząd? Cóż rząd? Rząd zorientował się, że nie jest w stanie walczyć z tradycyjną rodziną, bo prorodzinne inicjatywy zaczął przejmować oddolnie samorząd terytorialny. To przede wszystkim w gminach, ale także w powiatach i województwach zaczęto nie tylko mówić, ale działać na rzecz rodzin wielodzietnych. A rząd spał, albo zamiatał pod dywan kolejne afery w kręgach władzy. Rząd obudził się, gdy akcja promocji dużych rodzin była już niemożliwa do powstrzymania. Dopiero w tym roku Uchwałą Rady Ministrów nr 85 z dnia 27 maja 2014 roku ustanowiono rządowy program dla rodzin wielodzietnych. W tym samym dniu zostało wydane Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu dla rodzin wielodzietnych. Program ten miał być chyba przeciwwagą dla Karty Dużej Rodziny ustanawianej przez kolejne samorządy. W myśl § 6 pkt 1 tego rozporządzenia, wykonana z tworzywa sztucznego Karta Dużej Rodziny mała być jedynie „dokumentem identyfikującym członka rodziny wielodzietnej”. W Art. 2 ust. 1 projektu ustawy identycznie jak w rozporządzeniu mówi się, że „Karta (Rodziny Wielodzietnej) jest dokumentem identyfikującym członka rodziny wielodzietnej”. W zasadzie trafniej byłoby uznać, że ta Karta Rodziny Wielodzietnej to jest zbiór praw przysługujących członkom tej rodziny na mocy ustawy i innych przepisów szczegółowych. Karta Rodziny Wielodzietnej jako dokument, to jedynie jedna z wielu kart, jakie dziś każdy nosi w portfelu. Niemniej jednak w art. 1 ust 1 projektowanej ustawy czytamy, że ustawa ta określa zasady przyznawania członkom rodziny wielodzietnej Karty Dużej Rodziny, sposób przyznawania im uprawnień oraz sposób realizacji i finansowania zadań wynikających z ustawy. W projekcie dużo miejsca poświęcono sprawom administracyjnym i technicznym. O prawach (oprócz kilku wynikających ze zmian w obowiązujących przepisach)  niewiele można znaleźć w tym przedłożeniu. Koszty gmin podlegające refundacji wyliczone za określone czynności na kwotę 1 zł 34 grosze lub 2 zł 64 grosze są tragikomiczne tym bardziej, że zaraz po tym zapisie znajdujemy kolejny, mówiący tym razem o tym, że „Samorządowy program przyznający uprawnienia członkom rodzin wielodzietnych nie jest finansowany ze środków budżetu państwa”.

To jawny przejaw kpin jakie robi sobie rząd z samorządów i z rodzin wielodzietnych. To właśnie rady gmin, rady powiatów oraz sejmiki województw będą na podst. m. in. art. 27 przedmiotowego projektu uchwalać samorządowy program przyznający uprawnienia członkom rodzin wielodzietnych. Na podst. art. 23 ust. 1 pkt 2 uprawnienia będą też przyznawać enigmatyczne „podmioty inne”, czyli wszystkie poza „instytucjami podległymi właściwym ministrom” o których wspomniano w art. 23 ust 1 pkt 1 nie siląc się na żadne konkrety. Można więc przyjąć, że proponowanym projektem rząd chce w sposób ustawowy przerzucić prawie cały ciężar troski o rodziny wielodzietne na samorządy i organizacje pozarządowe oraz inne niedoprecyzowane przez rząd podmioty. Świadomi hipokryzji prezentowanej przez panią Premier i podległych jej ministrów, mimo wszystko nie wnioskujemy o odrzucenie przedłożonego projektu w pierwszym czytaniu.

Pragniemy, aby Wysoki Sejm pochylił się głęboko nad tym projektem, aby dostrzec rzeczywiste problemy rodzin wielodzietnych i samorządów troszczących się o swoich mieszkańców. Pragniemy, aby jak najwięcej osób fizycznych i prawnych przekonać o tym, że rodzina, a szczególnie rodzina wielodzietna wymaga wsparcia. Rodzina potrzebuje też odpowiedzialnego Rządu i odpowiedzialnych przedstawicieli w Sejmie i Senacie Rzeczypospolitej Polskiej. Rodzina potrzebuje odpowiedzialnych przedstawicieli w organach samorządowych. Rodzina, a szczególnie rodzina wielodzietna potrzebuje też, a może przede wszystkim błogosławieństwa Bożego, bo bez niego w wielu rodzinach nie da się dziś godnie żyć, a godność osoby ludzkiej jest wartością niezbywalną taką, za którą warto walczyć z każdym przeciwnikiem. Nie wolno się poddawać, bo człowiek odarty z godności traci swoją tożsamość, traci swoje człowieczeństwo do którego jest powołany. Troska o rodzinę, tak jak troska o niepodległy byt państwowy jest naszym podstawowym obowiązkiem. Kto tego nie rozumie, nie jest godzien sprawować jakiejkolwiek władzy w Polsce.

 

Dlatego Klub Parlamentarny Sprawiedliwa Polska wnosi o podjęcie dalszych prac nad projektem ustawy o Karcie Dużej Rodziny mimo, że jest on niedoskonały, mimo, że jest próbą uniku państwa względem rodzin i samorządów. Jest to jednak projekt, który być może nawet wbrew wnioskodawcy pokazuje, że nie da się uniknąć dyskusji o rodzinie i o jej prawach. My tę dyskusję chcemy podjąć ponieważ od dawna o to zabiegamy.  Zapewniamy też, że o prawa rodziny będziemy dalej zabiegać wszelkimi dostępnymi środkami. Będziemy je tworzyć i będziemy ich bronić ponieważ rodzina jako święta instytucja w pełni na to zasługuje. Zdrowa rodzina, silna rodzina dobrze uformowana i zasobna to bezpieczny byt państwa, to nasza nadzieja na lepszą przyszłość.

Dlatego proponujemy, aby projekt ustawy o Karcie Dużej Rodziny skierować do dalszych prac w komisjach sejmowych w nadziei, że polityka rodzinna państwa z dotychczasowej polityki często antyrodzinnej zmieni się w końcu w politykę  rzeczywiście prorodzinną.

 Nawet jeśli uczynimy mały krok w tym kierunku, to będzie to krok w dobrą stronę.


 

Polecane strony