Interpelacja w sprawie złej sytuacji polskiego rybołówstwa

 Interpelacja  w sprawie złej sytuacji polskiego rybołówstwa

 

 

Dla polskiej gospodarki duże znaczenie ma załamanie floty rybackiej. Nasze kutry niegdyś opływały dalekie oceany i miały prawo do najbogatszych łowisk. W tym specjalizowały się takie przedsiębiorstwa, jak Dalmor czy Gryf. Jednak dziś już tylko cztery przestarzałe jednostki o długości powyżej 32 metrów zapuszczają się daleko poza Bałtyk. Pozostałe to małe kutry, które są skazane na łowiska bliskie macierzystych portów, gdzie konkurencja jest bardzo duża. Stąd ciągłe podejrzenia o przekraczanie dozwolonych przez Brukselę kwot połowowych, co w 2007 roku doprowadziło nawet do otwartej wojny o dorsza między Brukselą a Warszawą. Przez ostatnie pięć lat polskie kutry były kontrolowane prawie 11 tys. razy przez unijnych kontrolerów. W tym czasie kutry fińskie sprawdzano tylko 51 razy. To jest jawna dyskryminacja.  Środowiska rybaków oskarżają polskie władze, że wynegocjowały z Unią zbyt małe limity połowowe. Bruksela odbija piłeczkę, twierdząc, że tylko taka polityka pozwala na uratowanie i częściową odbudowę zasobów Bałtyku.

Jedno jest jednak pewne: bez wsparcia państwa dla konsolidacji i modernizacji nasza flota połowowa ginie. Nie jest w stanie skutecznie konkurować z nowoczesnymi kutrami z Danii, Niemiec czy ze Szwecji. W minionych 10 latach zatrudnienie w rybołówstwie spadło o 83 proc., z 17 tys. osób do mniej niż 3 tys. W kraju, w którym spożycie ryb pozostaje dwukrotnie mniejsze niż średnio w Unii, połów i przetwórstwo ryb dostarczają już tylko 0,03 proc. dochodu narodowego. To za mało, aby stworzyć grupę nacisku, która skutecznie wpłynie na decyzję władz w Warszawie. Nawet u premiera, który pochodzi z Wybrzeża.

Przykład Norwegii pokazuje, że nawet w kraju, w którym koszty pracy są wysokie, można rozwinąć opłacalną hodowlę łososia i innych ryb. Długofalowa polityka państwa powinna iść w tym kierunku.

Słabym pocieszeniem dla rybaków i marynarzy floty handlowej może być tylko to, że rząd w Warszawie jeszcze gorzej traktuje ich kolegów z marynarki wojennej. Od rozpoczęcia urzędowania druga ekipa Donalda Tuska ogłasza tu jedno cięcie ze drugim. I tak nie będzie już budowana korweta Gawron, przy której prace rozpoczęto 11 lat temu (jego nieukończona budowa pochłonęła już 400 mln zł), zaniechano modernizacji dwóch radzieckich korwet typu Tarantul oraz poamerykańskich fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry. Skutek: po 2017 roku, kiedy jednostki te będą musiały zostać wycofane ze służby, Polska będzie dysponowała najsłabszym zabezpieczeniem Wybrzeża od zakończenia II wojny światowej.

 

 

   W związku z powyższym proszę Pana Ministra o odpowiedz na pytania:

   1. Czy rząd podejmie jakiekolwiek działania, które polepszą sytuację polskiego rybołówstwa, i kiedy zwiększy rekompensaty dla rybaków?

   2. Kiedy resort przedstawi klarowną politykę rybacką państwa?

  3.Jaka jest wielkość podaży ryb morskich na polski rynek w rozbiciu na towar pochodzący z połowów dokonanych przez polskich i zagranicznych rybaków??

 

 

Polecane strony