Interpelacja w sprawie prywatyzacji Stadniny Koni Kozienice

 Interpelacja w sprawie prywatyzacji Stadniny Koni Kozienice

 

Pod koniec 2011 roku hodowców koni obiegła informacja o planach prywatyzacji Stadniny Koni Kozienice, najstarszej państwowej stadniny folblutów w Polsce. Resort skarbu uwinął się z przygotowaniem transakcji zadziwiająco szybko i wycenił obiekt ledwie na 3 miliony zł. Pan minister zaprasza chętnych na aukcję już w dniu 19 kwietnia.

            Równo 90 lat temu Fryderyk Jurjewicz, dyrektor Departamentu Chowu Koni w Ministerstwie Rolnictwa i Dóbr Państwowych, otrzymał od ministra polecenie wyszukania państwowej nieruchomości, która spełniałaby warunki konieczne do hodowli folblutów oraz urządzenia na miejscu Zakładu Treningowego. Dyrektor Jurjewicz wybrał położone w dogodnej bliskości stolicy Kozienice, co miało ułatwiać przysyłanie tam klaczy z całego kraju do krycia ogierami czołowymi stacjonowanymi w stadninie. Jurjewicz prawdopodobnie wiedział, że wkrótce zapadnie decyzja o budowie we wsi Służew najnowocześniejszego toru wyścigowego w Europie. Wówczas urzędnicy państwowi najwyższego szczebla wyposażeni byli w wiedzę oraz wyobraźnię.

Wojna zdziesiątkowała stadninę, ale po wyzwoleniu została ona szybko odbudowana i już w 1952 r. kozienicki Wizjer wygrał gonitwę Derby. Kolejno wielkie sukcesy na Służewcu odnosiły takie konie jak derbiści Cedric (1958), Solali (1961), Czerkies (1974), Skunks (1979) i Chryston (1983). Ogiery Solali i Czerkies kończyły kariery jako „trójkoronowani” i stały się w późniejszych latach wartościowymi reproduktorami. W hodowli polskiego folbluta wyraźnie zaznaczyły swój udział kozienickie ogiery Skarb, Surmacz, Solali, Skunks, Super, Czubaryk, Grys i Vilnius. SK Kozienice miała także znakomite matki jak np. Donna Grafia, Lacrimosa, czy Lawsonia. W latach 90. kozienicka klacz Sefolia wygrała austriacki Oaks. W sporcie konnym wyróżnili się synowie ogiera Good Bye – Tyras i Timur, a także Bronz, Brzeszczot, Blekot, Berry, Cedro, Bremen, Don Jugg. Kozienicka klacz Via Vitae była niezwykle skoczna i wygrała konkurs potęgi skoku w Olsztynie osiągając imponującą wysokość 2,20 m. Jej niemniej utalentowany syn Viaczyk z powodzeniem skakał w Goeteborgu w prestiżowych zawodach o Puchar Volvo w 1990 r. Warszawski klub „Legia” przez lata dominował w skokach przez przeszkody dzięki koniom wyhodowanym w SK Kozienice.

           W 1992 r. SK Kozienice przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa przekształcając ją z dniem 10 maja 1993 r. w Spółkę z o.o. Spółce nadano status spółki strategicznej dla gospodarki państwa. Przedmiotem działania spółki miało być prowadzenie hodowli koni pełnej krwi angielskiej z przeznaczeniem do wyścigów konnych, a także przygotowanie koni do wyczynu sportowego w skokach. Poza 22-hektarowym terenem ze stajniami, halą treningową i budynkami mieszkalnymi AWRSP przejęła z dobrodziejstwem inwentarza około 120 koni pełnej krwi angielskiej, w tym 50 klaczy hodowlanych dających co roku przychówek. Konie przeznaczone są do celów wyścigowych, sportowych i rekreacyjnych. Niestety mimo protestów środowiska wyścigowego resort rolnictwa odebrał w ub. r. SK Kozienice status spółki strategicznej, a ministerstwo skarbu niezwłocznie przeznaczyło stadninę do prywatyzacji.

Wszystko wskazuje na to, że SK Kozienice nie będzie fetować 90-lecia istnienia jako stadnina państwowa. Wyznaczona bowiem przez ministerstwo skarbu cena tej świetnie położonej nieruchomości to śmiech. Cena wywoławcza pakietu 3096 udziałów wynosi bowiem 3.142.594,80 zł (słownie: trzy miliony sto czterdzieści dwa tysiące pięćset dziewięćdziesiąt cztery złote 80/100). Trzy miliony za 22 ha terenu leżącego w odległości ok. 70 km od stolicy, z halą treningową, pastwiskami, częściowo wyremontowanymi stajniami i okazałym dworkiem, w którym mieszczą się biuro oraz pomieszczenia mieszkalne, to niewiele. Nawet w dobie globalnego kryzysu. Mamy podejrzenia graniczące z pewnością, że na tę nieruchomość jest już kupiec, prawdopodobnie z gotową wizją jej przeznaczenia w przyszłości. Wystarczy, aby kozieniccy radni podjęli uchwałę nieco rozszerzającą funkcje tej nieruchomości w planie zagospodarowania przestrzennego o, powiedzmy, usługi i można tam będzie prowadzić różnoraką działalność gospodarczą, na przykład otworzyć hurtownię mydła i powidła.

Tak czy owak, kolejna piękna karta państwowej hodowli polskiego folbluta zostaje zamknięta. Pan minister Mikołaj Budzanowski i jego ludzie z resortu skarbu z powodzeniem kontynuują prace mające na celu zagładę tej gałęzi gospodarki, którą w krajach wysoko cywilizowanych jak np. Niemcy, Francja, nie mówiąc o Anglii czy Irlandii, państwo dotuje. W wielu przypadkach (Australia, Wyspy Brytyjskie) hodowla konia pełnej krwi była wręcz motorem napędowym gospodarki. Najwidoczniej minister skarbu z PO kieruje się obowiązującą każdego liberała doktryną Miltona Friedmana, dowodzącą, że wolny rynek to lek na wszelkie dolegliwości. Pan Budzanowski zdaje się nie dostrzegać, że doktryna ta nie sprawdziła się, powoli przechodzi do lamusa, i że sprzedawanie przez państwo tradycji za nędzne kilka milionów złotych nie ma żadnego uzasadnienia, w szczególności ekonomicznego.

Totalizator Sportowy, spółka z jednoosobowym udziałem Skarbu Państwa, stała się 30-letnim dzierżawcą zabytkowego służewieckiego hipodromu. Dzięki nowemu dzierżawcy, który gwarantuje rozgrywanie kolejnych sezonów wyścigowych, Służewiec powoli dźwiga się z kolan. Gdyby w Ministerstwie Skarbu Państwa pracował ktoś na miarę Fryderyka Jurjewicza z pewnością dostrzegłby paralelę pomiędzy Służewcem i Kozienicami i powziął decyzję o przekazaniu stadniny Totalizatorowi, na przykład za symboliczną złotówkę, aby podwyższyć wartość spółki. W ramach swojej działalności na niwie wyścigowej TS mógłby urządzić w Kozienicach własny ośrodek hodowlano – treningowy i w razie konieczności przenieść tam kilka służewieckich stajni.


            Sprzedając znakomicie skomunikowaną ze stolicą, zabytkową i wielce zasłużoną dla państwowej hodowli stadninę pan minister Budzanowski robi dobrze wyłącznie potencjalnemu nabywcy. Uzyskane bowiem ze sprzedaży nędzne 3 miliony 
zł, to w budżecie 40-milionowego państwa nic nie znacząca pozycja. Dlatego pomysł sprywatyzowania SK Kozienice uważam za całkowicie nie trafiony, a wręcz szkodliwy.

  

      Mając na uwadze powyższe, proszę Pana Ministra o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania :

 

   1. Czy tak niska wycena wartości spółki nie rodzi obaw, iż sprzedaż zostanie dokonana z naruszeniem prawa i interesu Skarbu Państwa?

   2. Czy dokonano analizy finansowej, dotyczącej opłacalności sprzedaży tak cennej stadniny koni ?

   3. Ile osób w wyniku sprzedaży stadniny utraci pracę i czy zabezpieczono zatrudnienie tych osób?

   4. Czy w umowie prywatyzacyjnej zagwarantowano kontynuację podstawowej działalności Stadniny Koni w Kozienicach czyli hodowli koni pełnej krwi angielskiej?

   5. Czy pan Minister planuje sprzedaż kolejnych polskich stadnin , w tym znanych na całym świecie stadnin koni arabskich w Michałowie, Janowie i Białce ?

  

 

 

Polecane strony