Interpelacja Poseł Beaty Kempy w sprawie pomocy rodzinom wielodzietnym i ubogim.

 Interpelacja:

w sprawie pomocy rodzinom wielodzietnym i ubogim.

 

Zubożenie znacznej części społeczeństwa należy do najpoważniejszych kwestii społecznych. Podstawowe źródła utrzymania rodzin ubogich stanowią przede wszystkim świadczenia społeczne, w tym z pomocy społecznej. Zwiększającemu się zapotrzebowaniu na świadczenia i usługi pomocy społecznej nie towarzyszy realny wzrost wydatków na ich zabezpieczenie. Zmniejszające się wydatki budżetu państwa na świadczenia pieniężne pomocy społecznej oraz na inne zadania sfery społecznej (ochrona zdrowia, edukacja, kultura) powodują przenoszenie zadań i oczekiwań społecznych na gminy. Pomimo wzrostu własnych wydatków na pomoc społeczną, gminy nie są w stanie sprostać oczekiwaniom osób i rodzin ubogich. Ubóstwo godzi w materialne podstawy bytu rodzin, zmniejsza szanse edukacyjne wychowywanych przez nie dzieci.

Postępujące zubożenie sprzyja postawom bierności, apatii, zaniku aktywności społecznej i zawodowej. Nierealnym staje się dążenie pomocy społecznej do usamodzielniania życiowego osób i rodzin.

Od kilku lat w strukturze społeczeństwa polskiego obserwuje się postępujące rozwarstwienie ekonomiczne i wzrost dezintegracji społecznej. Podziały te dotyczą już nie tylko dochodów, ale i faktycznego uczestnictwa w życiu społecznym. Rozszerza się skala marginalności społecznej, w której część społeczeństwa nie korzysta z formalnych praw dostępu do instytucji społecznych, takich jak: instytucje pracy, edukacji, kultury i rekreacji czy zabezpieczenia społecznego. Z tymi zjawiskami wiąże się postępująca izolacja społeczna rodzin, które najdotkliwiej odczuwają niedostatek i brak środków do życia (ubóstwo) oraz ich marginalizacja na skutek zamykania się dotychczasowych możliwości rozwoju poprzez pracę czy edukację.

Jedną z wielu rodzin w Polsce, którym sąd odebrał dziecko w związku z trudną sytuacją materialna jest rodzina z Wierzchowni pod Głogowem. Rodzice do niedawna mieli trudną sytuacje mieszkaniową, są biedni, ale bardzo kochają swoje dzieci. W majestacie prawa, tylko dlatego, że są biedni i niezaradni życiowo państwo chciało odebrać rodzicom szóstkę dzieci. To efekt chorego systemu opieki społecznej. Sprawa rodziny jest bulwersująca.  

Sąd Rodzinny w Głogowie nakazał umieszczenie szóstki dzieci w domu dziecka. Wydane w listopadzie 2011 roku postanowienie sądu, urzędnicy chcieli wykonać dzień przez Wigilią. Po interwencji Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, a także Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pęcławiu decyzję o odebraniu dzieci wstrzymano. Głównym powodem, dla którego cała szóstka miała znaleźć się w domu dziecka były fatalne warunki mieszkaniowe. Po interwencji lokalnej prasy, wójt Głogowa obiecał natychmiastową pomoc rodzinie i słowa dotrzymał.

Warunki, w jakich mieszka rodzina, trudno nazwać przyzwoitymi, bo ubóstwo widać na każdym kroku. Tyle tylko, że żadne z dzieci nie zamieniłoby swojego brudnego kąta na przytulny pokój w domu dziecka. Tulą się do matki i zapewniają, że jest im dobrze. Mają co jeść, jest ciepło i jest gdzie spać, bo pokój wypełnia kilka łóżek. To po prostu niezaradność życiowa rodziców, a przede wszystkim brak skutecznej pomocy ze strony tych, którzy pracują w tzw. systemie opieki społecznej.

 

Jak piszą reporterzy w materiale poświęconym rodzinie:

 

„Rodzice do niedawna mieszkali razem dziećmi w domu w Wierzchowni pod Głogowem. Siedem osób w jednym, 16-metrowym pokoju.

(…)

Sprawą warunków mieszkaniowych rodziny zainteresował się sąd, gdy w 2011 roku nowo narodzone dziecko trafiło po kilku dniach do szpitala z powodu wyziębienia. Rodzinie przydzielono kuratora, który miał nad nią czuwać. Mimo to, przed ubiegłymi Świętami próbowano odebrać im dzieci. - Nie po to wychowywałam je przez tyle lat, żeby je teraz oddać - żali się matka.

(…)

Rodzinę w obronę wzięła też gmina. Wójt gminy zwrócił się o przydział nowego mieszkania. Lokal udało się znaleźć i wyremontować. Zanim jednak rodzina mogła przeprowadzić się na nowe miejsce, narodził się kolejny syn - Radek. Zamiast do domu, trafił do pogotowia opiekuńczego. Taką decyzję podjął sąd. Pozbawił też rodziców praw rodzicielskich.

(…)

Teraz rodzina mieszka już w większym mieszkaniu, ale najmłodszego synka musi odwiedzać w placówce opiekuńczej, 50 km od miejsca zamieszkania.”[1]

 

 

Niezrozumiała decyzja sądu oraz brak zainteresowania ze strony opieki społecznej we wcześniejszej fazie ubóstwa rodziny spotkała się z ogólnym społecznym oburzeniem, ponieważ rodzice tych dzieci, na ile mogli i na ile było ich stać, wychowywali swoje dzieci. Faktem jest, że rodzinie się nie przelewa, co nie znaczy, że dzieci cierpiały z tego powodu lub były bite.

 

W związku z powyższym zwracam się z pytaniami do Pana Ministra:

   1.Czy w przypadku rodziny z Wierzchowni wykorzystano wszystkie możliwości pomocy rodzinie?

   2.Jakie były działania samorządu aby zapewnić pomoc ubogiej rodzinie? Czy nie wystąpiła opieszałość urzędnicza?

   3. Jakie działania planuje podjąć Pan Minister, aby w przyszłości nie dochodziło do sytuacji, że ubogim rodzinom odbiera się dzieci ?

4. Jakie podjęto działania zmierzające do kierowania skuteczniejszej pomocy do osób i rodzin zagrożonych marginalizacją i wykluczeniem społecznym?

5. Czy bieda i wielodzietność zdaniem Pana Ministra powinna być powodem odebrania biologicznym rodzicom dzieci ?



[1] http://www.tvn24.pl/12690,1737757,0,1,zabrali-im-dziecko--bo-sa-biedni,wiadomosc.html

 

Polecane strony