Beata Kempa - (Nie)wiarygodność rzecznika równa się (nie)wiarygodność rządu

Transparentność i wysokie standardy to hasła głoszone przez PO w trakcie kolejnych kampanii wyborczych. Z dzisiejszych doniesień prasowych wynika jednak, że wydano 6tyś. złotych na ekspertyzy biegłych. Tyle właśnie kosztowały pokrętne zeznania Pawła Grasia w kwestii łączenia funkcji członka w zarządzie jednej ze spółek prawa handlowego i funkcji Sekretarza Stanu. Na kanwie tej sprawy wypłynęła kwestia podpisów pod dokumentami tejże spółki, które podważają wiarygodność rzecznika rządu, a które miał on zakwestionować.

Jak wynika z doniesień prasowych, rzecznik rządu Paweł Graś był członkiem zarządu spółki, pełniąc w tym czasie funkcję Sekretarza Stanu, a więc istnieje podejrzenie, że naruszył ustawę antykorupcyjną. Zastrzeżenia budzi też fakt, że Graś zaprzeczył, by dokumenty spółki były podpisane przez niego. W toku postępowania wyjaśniającego okazało się jednak, że są to podpisy rzecznika rządu, co może oznaczać, iż doszło do złożenia fałszywych zeznań. Te dwie kwestie rodzą poważne wątpliwości. Solidarna Polska stoi na stanowisku, że ta sprawą powinny zająć się odpowiednie organy, przede wszystkim prokuratura, a w dalszym toku sąd.
Klub Parlamentarny Solidarna Polska podejmuje więc następujące działania: po pierwsze - zostanie złożone dziś zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jakim jest składanie fałszywych zeznań w celu sprawdzenia, czy Paweł Graś mówił prawdę w kwestii podpisów pod dokumentami spółki, a po drugie – w związku z powyższym, zostanie złożony wniosek do prokuratury o ponowne podjęcie umorzonego śledztwa, ponieważ w związku z faktem, iż nie stwierdzono podrobienia podpisów, umorzenie wydaje się być przedwczesne.


 

Polecane strony