Janicki wie, Janicki zostaje - wywiad Beaty Kempy dla Naszego Dziennika

Z poseł Beatą Kempą (Solidarna Polska), członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, byłą wiceminister sprawiedliwości, rozmawia Jacek Dytkowski

Solidarna Polska postuluje dymisję gen. Mariana Janickiego, szefa Biura Ochrony Rządu. Jakie względy za tym przemawiają?
- Podstawowy element, który wynika z systematyki i układu podległości służbowej, jeśli chodzi o BOR, wskazuje na to, że szef tej służby odpowiada za całokształt jej pracy, a także za działania poszczególnych zastępców. Jeżeli stawiane są poważne zarzuty przez Prokuraturę Rejonową w Warszawie jednemu z nich, poparte jednocześnie argumentami, które zostały zawarte w raporcie Najwyższej Izby Kontroli, to jak można było awansować takiego człowieka? Mówię tu oczywiście o przypadku mianowania Janickiego generałem przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. NIK jest dość wiarygodnym organem kontrolnym, raczej wolnym od nacisków politycznych, który wskazuje na bardzo duże błędy po stronie BOR w zabezpieczeniu wyjazdu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia 10 kwietnia 2010 roku. Moim zdaniem, taki generał powinien sam podać się do dymisji - wobec faktu postawienia zarzutów wysokiej rangi oficerowi BOR - albo należało go zdymisjonować. Powinno do tego dojść dużo wcześniej, ale ta władza jest głucha i odporna na oczywiste argumenty. Znajdujemy się w obliczu sytuacji stawiania zarzutów przez prokuraturę jednemu z zastępców i dotyczy to kwestii najważniejszej w tej chwili w kraju - oprócz innych bardzo ważnych dotyczących wyjaśnienia wszystkich przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jedna z nich może być przecież fundamentalna, a za zabezpieczenie, przygotowanie lotniska w Smoleńsku i profesjonalne podejście do swoich obowiązków i zajęć jak najbardziej odpowiada szef BOR.

Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych, nie widzi jednak takiej potrzeby i wskazuje na raport NIK, który mówi o nieprawidłowościach w BOR także za rządów Prawa i Sprawiedliwości.
- Ale to nie ma żadnego znaczenia. Do katastrofy rządowego samolotu Tu-154M doszło za rządów Platformy Obywatelskiej. Przez tę władzę Janicki był awansowany na generała po tragedii smoleńskiej, czyli został oceniony jako perfekcyjnie działający szef BOR. Zarówno raport NIK, jak i ekspertyza prokuratorska - które oczywiście nie są tożsame, ale świetnie się uzupełniają - są bardzo ważnymi dokumentami. Jeżeli w tym przypadku minister Cichocki dyskutuje z prokuraturą, to mogę się zastanawiać, jaki on pełni nadzór nad służbami. Pytanie dotyczy tego, czy szef MSW ufa gen. Janickiemu, że on nadal dobrze zapewnia bezpieczeństwo najważniejszym osobom w państwie. Nie może być tak, że cywilny minister konstytucyjny, który sprawuje nadzór nad tego typu służbą, gdzie stawiane są zarzuty prokuratorskie wysokim oficerom, nie korzysta z immanentnego prawa, które jemu przysługuje. Jeżeli chce spać spokojnie, to naprawdę uważam, że jest to wysokie poczucie nieodpowiedzialności albo próba petryfikowania obecnego stanu. Tymczasem na zdrowy rozum widać, że jest to sytuacja nie do przyjęcia. Moim zdaniem, minister Cichocki nie powinien nikogo kryć, próbować wybielać, polemizować z ekspertyzami. W tym przypadku powinien wierzyć ekspertom, a nie sam sobie.
Na dymisję Janickiego wskazujemy z dwóch przyczyn. Po pierwsze, ze względu na odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Po drugie, by zabezpieczyć prawidłowe funkcjonowanie BOR na przyszłość. To podstawowa rzecz. Na pewno będziemy o to pytać też ministra Cichockiego, bo w jego gestii leży pierwszy krok w sprawie podjęcia tej decyzji. Uważam, że powinien wczytać się w te ekspertyzy i przestać z nimi polemizować, a stanowisko przekazać osobie, która należycie przygotuje procedury i będzie bardziej odpowiadała wymogom szefa BOR, który zapewni bezpieczeństwo najważniejszym osobom w państwie.

zródło : Nasz Dziennik

 

Polecane strony