Beata Kempa gościem programu Moniki Olejnik

Poseł Beata Kempa uczestniczyła w audycji Moniki Olejnik "Gość Radia ZET"

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Beata Kempa, Prawo i Sprawiedliwość, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Beata Kempa: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Pani poseł nie tęskni pani za Jarosławem Kaczyńskim.

Beata Kempa: Pani redaktor, zawsze zadaje mi pytania...

Monika Olejnik: Nic, a nic.

Beata Kempa: Bardzo cenię sobie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale otrzymałam od pana prezesa pismo, że nie jestem już w partii Prawo i Sprawiedliwość, nad czym boleję.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale pytam o uczucia.

Beata Kempa: Ale pani redaktor jestem w Solidarnej Polsce i niebawem powstanie nowy twór polityczny.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale nic, nic a nic, jak pani przechodzi korytarzem i widzi Jarosława Kaczyńskiego mówią państwo sobie dzień dobry.

Beata Kempa: Rzadko się widujemy na korytarzach.

Monika Olejnik: To rzadko przychodzi do sejmu pani?

Beata Kempa: Nie, nie, no pracujemy, na pewno i pan prezes i ja, ale jeśli będzie mi to dane na pewno odpowiem dzień dobry, pan prezes jest osobą kulturalną i zawsze kobiecie mówi pierwszy dzień dobry.

Monika Olejnik: Beata Kempa jest gościem Radia ZET, premier Donald Tusk nic nie widzi nowego w ekspertyzach tych, które nam pokazała prokuratura, nie przeprasza wdowy po gen. Błasiku i nie ma zamiaru przepraszać. Według Jerzego Millera gen. Błasik był w kokpicie.

Beata Kempa: Tak, wczoraj oglądałam „Kropkę nad i”, chciałam znać stanowisko pana Jerzego Millera. Jestem tym, może już nawet nie zbulwersowana, bo mnie już, jeśli idzie o postawę rządu w tej sprawie nic nie jest w stanie zdziwić, ale jest mi przykro, bo przynajmniej słowo przepraszam ze strony pana premiera, czy pana Millera byłoby tutaj jak najbardziej wskazane. Ale kwestia jest dużo poważniejsza, dlatego, że taki dokument, jakim jest raport komisji do spraw badania wypadków lotniczych, której przewodniczył pan Miller, to jest bardzo ważny dokument w śledztwie, to jest dowód w śledztwie. I teraz mamy dwa sprzeczne dowody, mianowicie część raportu Millera, który przypisuje głos panu Błasikowi w kokpicie, no i wreszcie ekspertyza, bardzo ważna ekspertyza krakowska, instytutu krakowskiego...

Monika Olejnik: To nie jest dowód w śledztwie, przepraszam, prokurator Szeląg powiedział na konferencji prasowej, że dokumentem wiążącym dla prokuratury są ekspertyzy z instytutu krakowskiego, także to nie jest dowód w śledztwie.

Beata Kempa: Ja się cieszę, że powiedział, że jest dokumentem wiążącym, natomiast nie wyobrażam sobie żeby dokument, który tworzy komisja państwowa, pana Millera, nie znalazł się w dokumentach śledztwa. On może być różnie oceniany, różnie brać pod uwagę...

Monika Olejnik: Ale nie jest wiążącym dokumentem.

Beata Kempa: Ale jest dokumentem w śledztwie, które stanowi znakomitą sprzeczność z dokumentem, który uzyskali biegli z instytutu w Krakowie. Ja daję wiarę również dokumentowi w Krakowie, chociażby z tego względu, nie może być tak, że przypisujemy komuś słowa, których nie wypowiedział, tym bardziej jeśli ten ktoś już nie żyje i nie może się bronić. To jest skandal, ale jak powiadam, kiedyś i historia i mam nadzieję organy państwa ocenią działania rządu w tej sprawie.

Monika Olejnik: Jerzy Miller uważa, mówi, że to nie ma znaczenia, kto powiedział jakie słowa, błędnie odczytywano zapisy, błąd był po stronie pilotów i to nie ma znaczenia kto, co powiedział, a generał był w kokpicie.

Beata Kempa: Dla mnie pan Jerzy Miller w tej całej sprawie w tej chwili, po tym co się stało jest kompletnie niewiarygodny. Wczoraj nie czuł się zbyt pewnie i mocno w odpowiedziach na zadawane przez panią pytania, przez wiele innych osób i dlatego ja uważam, że my też nie jesteśmy fachowcami w tej sprawie, ja uważam, że wiele mitów, które – tych negatywnych – które obrosły w tej sprawie jest do obalenie i w tej sytuacji tego typu dyskusja w tej chwili z panem Millerem, ja uważam ją za zakończoną. Powinien być ten dokument na pewno bardzo dokładnie zweryfikowany i kto wie, czy nie przez prokuraturę. Ja sobie nie wyobrażam żeby powstawały jakieś dokumenty, które później obalają inne dokumenty, a to jest bardzo ważne śledztwo i tak dalej być po prostu nie może. Dla mnie pan Miller w tej sprawie jest kompletnie niewiarygodny.

Monika Olejnik: No, komisja Jerzego Millera stwierdziła, że kokpit nie był czysty, czyli nie zachowano procedur, nie były zamknięte drzwi, tak samo twierdzi prokuratura, że drzwi nie były zamknięta.

Beata Kempa: Ale pani redaktor, komisja Millera również stwierdziła i przypisała głos panu Błasikowi, którego nie było, no więc, ja naprawdę jeśli idzie o komisję pana Millera chcę zakończyć tą dyskusję, bo dla mnie to jest niewiarygodne, co wytworzyła.

Monika Olejnik: A gdyby prokuratura powiedziała, że generał był w kokpicie to by pani uwierzyła, czy nie.

Beata Kempa: Czy drzwi były zamknięte, czy nie, troszeczkę inaczej było z tymi drzwiami, pani redaktor, bo z tego, co ja zrozumiałam na konferencji prokuratury to no też nie do końca się da, no to, że nie było stuku to nie znaczy, że one były czy otwarte, czy zamknięte, więc naprawdę, pani redaktor nikt z nas tam nie był i te luźne dywagacje pozostawmy, niech się tym zajmuje prokuratora.

Monika Olejnik: No właśnie tak samo jak luźne dywagacje są

Beata Kempa: bo ja uważam, że za rządów...

Monika Olejnik: Antoniego, przepraszam, Macierewicza, który twierdzi, że były wybuchy, choć wybuchów nie ma odnotowanych na taśmach, to gdzie były wybuchy, pani poseł.

Beata Kempa: Pani redaktor, za rządów Donalda Tuska nikt tej sprawy nie wyjaśni i tyle mam w tej sprawie do powiedzenia.

Monika Olejnik: Ale pani poseł, czy to jest logiczne co mówi Antoni Macierewicz, że były dwa wybuchy, a nie ma ich na taśmach.

Beata Kempa: Ale pani redaktor, powtarzam, ta sprawa jest tak poważna i wymaga bardzo poważnego podejścia do jej wyjaśnienia i my tej sprawy tutaj nie rozwikłamy w ciągu dziesięciominutowego programu.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale skoro pani nie zgadza się z Jerzym Millerem to mam pytanie...

Beata Kempa: Nie zgadzam się dlatego, że ja mam dokładne dokumenty. Jeśli mam dokumenty, które porównuję ja, porównują dziennikarze i jest w stanie powiedzieć każdy, kto się nie zajmuje postępowaniami i widzi zasadnicze różnice, a przypisuje się i utworzyło się całą narrację przeciwko panu gen. Błasikowi to jest po prostu nie w porządku i to jest delikatne moje określenie.

Monika Olejnik: Tak, ale chciałam zapytać, skoro pani mówi tak mocno o Jerzym Millerze to chciałabym zapytać, co pani sądzi o Antoni Macierewiczu, który mówi, że były wybuchy.

Beata Kempa: Dlatego, że Jerzy Miller był, dlatego że ja sobie przypominam, że w panu Jerzym Millerze, pani redaktor, w panu Jerzym Millerze wielkie nadzieje pokładał pan premier Donald Tusk, wielkie nadzieje pokładała prokuratura, wielkie nadzieje pokładali wszyscy ci, którzy wierzą tak mocno w ten rząd, okazało się, że to jest jedną wielką klapą. Ja jestem oburzona, powtarzam jeszcze raz, do końca tej kadencji ta sprawa nie będzie należycie wyjaśniona.

Monika Olejnik: A w sprawie wybuchów, były wybuchy, zgadza się pani z wybuchami?

Beata Kempa: Pani redaktor, ani ja, ani pani nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło.

Monika Olejnik: Ale Antoni Macierewicz wie, on wierzy, były wybuchy dwa.

Beata Kempa: Pani redaktor dla mnie ta sprawa jest niejasna. Ja wiem jedno zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, zginęli nasi, moi przyjaciele, zginęło wiele wspaniałych osób, które mogły w tym kraju stanowić, jeszcze przez długie, długie lata trzon elity. Tyle i tylko tyle, i to, że państwo polskie sobie z tym śledztwem nie radzi, to okazuje, obnaża jego słabość.

Monika Olejnik: Obnaża też słabość prokuratury?

Beata Kempa: Obnaża słabość, moim zdaniem po tym co powiedział pan prokurator Seremet po przyjeździe z Rosji, że znowu prosił o to żeby od miesięcy leżące wnioski o pomoc prawną w różnych, ważnych kwestiach dowodowych nie mają wsparcia dyplomatycznego Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego, to jest dla mnie skandal. A jeśli idzie o prokuraturę to ostatni czas pokazał, jak bardzo nie sprawdziła się ustawa Platformy, autorstwa Platformy Obywatelskiej o tak zwanej niezależności prokuratury, jak bardzo prokurator Seremet ma związane ręce, nogi, zakneblowane niemalże usta, no radzi sobie jak może w tej całej sytuacji, ale wciąż jest zależny od rządu i od pana prezydenta w swoich decyzjach, więc jest naprawdę zupełnie zależny.

Monika Olejnik: Jak jest zależny, w jakim sensie jest zależny?

Beata Kempa: No jeżeli nie może odwołać swojego zastępcy.

Monika Olejnik: Ale zaraz, wczoraj dopiero powiedział, że chce odwołać.

Beata Kempa: Ale nie może odwołać. To, że chce i napisze wniosek to oczywiście do tego daje mu prawo ustawa, ale ten wniosek musi być po pierwsze zaopiniowany przez ministra obrony narodowej, a więc członka rządu, zatem tu mamy pierwszą zależność. Po drugie jest powoływany, odwoływany przez prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, mamy następną zależność, w związku z powyższym wtedy, kiedy ma bunt na pokładzie nie może zrobić nic. Poza tym w sprawie swojego budżetu nie może zrobić nic, bo jest zależny od ministra finansów, jego wytycznych, poza tym...

Monika Olejnik: Przepraszam bardzo, przepraszam bardzo...

Beata Kempa: No, jeszcze może liczyć na sejm

Monika Olejnik: ...wyobraża pani sobie

Beata Kempa: jeszcze może liczyć na sejm, który może ten budżet podnieść, a na przykład w stosunku do budżetu prokuratury wojskowej...

Monika Olejnik: Jeszcze niedawno państwo krzyczeli na prokuratora Seremeta, że nie jest kontrolowany przez sejm.

Beata Kempa: Nie, nie, nie, to jest zupełnie co innego, to jest kwestia podległości i sprawozdania, które składa prezesowi rady ministrów, czyli panu premierowi Tuskowi.

Monika Olejnik: No dobrze, pani zakłada, że...

Beata Kempa: Też jest zależny od pana premiera Tuska. Ale wszyscy, wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej, czy posłowie Platformy Obywatelskiej krzyczą we wszystkich mediach, jakże to bardzo uniezależnili pana prokuratora generalnego od rządu, a jest to nieprawda.

Monika Olejnik: Dobrze, ale myślowo jest niezależny?

Beata Kempa: Do tego wszystkiego, ale on myśli

Monika Olejnik: Myślowo jest niezależny?

Beata Kempa: Ale składając wniosek o odwołanie pana Parulskiego myśli, bo tak naprawdę pan gen. Parulski powinien sam się podać do dymisji, tak powinno być w każdym normalnym, demokratycznym kraju.

Monika Olejnik: Dobrze, że chociaż myślowo jest niezależny, jest trochę.

Beata Kempa: Więc złożył wniosek, jakie będą losy zobaczymy, myślę że będzie przeciąganie liny do momentu, kiedy ponoć w trybie pilnym pan minister sprawiedliwości ma napisać przepisy o reformie prokuratury, a więc znowu minister konstytucyjny rządu.

Monika Olejnik: Beata Kempa i Monika Olejnik, www.radiozet.pl przechodzimy.

Beata Kempa: A nie prokurator.

Monika Olejnik: Pani poseł, ojciec Rydzyk mówi, że Krajowa Rada niszczy Polskę, niszczy katolików.

Beata Kempa: Tak, ja byłam wczoraj obecna na komisji senackiej, dzisiaj też wybieram się na komisję sejmową kultury, argumenty, bardzo rzeczowe przedstawiane wczoraj przez zarówno ojca dyrektora, jak i panią dyrektor fundacji przekonały chyba wszystkich poza panem Dworakiem, że ta fundacja w porównaniu z innymi podmiotami, które uzyskały zezwolenie na nadawanie na multipleksie miała zdecydowanie lepszą kondycję i finansową, lepiej była przygotowana technicznie. Na to wszystko pan Dworak i cała ekipa w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji zamknęła oczy, podjęła arbitralnie, w mojej ocenie, podjęła arbitralną decyzję i wykluczyła fundację i telewizję Trwam z nadawania.

Monika Olejnik: Czyli, przepraszam, to co mówi Krajowa Rada, że finansowo nie jest przygotowana...

Beata Kempa: To jest bzdura.

Monika Olejnik: To jest kłamstwo?

Beata Kempa: Tak, to jest bzdura i jest nawet dzisiaj widzę dość dobry artykuł w „Rzeczpospolitej” na ten temat, wiernie oddający to, co wczoraj było mówione na komisji, były przedstawiane również dokumenty.

Monika Olejnik: Jak pani myśli dlaczego to zrobiła Krajowa Rada?

Beata Kempa: Ja myślę, że to jest wykluczenie, nie myślę, wiem, bo jak państwo wiecie wczoraj również na konferencji przedstawiliśmy propozycje złożenia wniosku do Trybunału Stanu w sprawie przekroczenia przez Krajową Radę przynajmniej kilku deliktów konstytucyjnych, to jest równość, nie tylko nadawców wobec prawa, ale również odbiorców, czyli nas wszystkich obywateli, to jest również kwestia wolności słowa, kilku innych również w tej materii artykułów. I dlatego chcę powiedzieć, że to co się stało to jest naprawdę skandal. W ogóle rozdysponowanie tych miejsc przed rozpatrzeniem odwołania, no to już wskazywało na tendencyjność. I ja uważam, że i wczoraj odniosłam takie wrażenie...

Monika Olejnik: Ale dlaczego pani...

Beata Kempa: ...pierwszy raz w ogóle miałam do czynienia, czy pierwszy raz słuchałam pana Dworaka i pierwszy raz miałam słuchać to co on ma do powiedzenia i byłam porażona jego poziomem odpowiedzi i chcę powiedzieć, że ja wyszłam stamtąd zbulwersowana i uznałam, że chyba jest to takie trochę poletko pana, taki folwark pana Dworaka, ma się to nijak do tego żeby obiektywnie organ konstytucyjny rozpatrzył wszystkie wnioski. Poza tym była jeszcze jedna bardzo poważne uchybienie, na które wskazywała szefowa fundacji, pani dyrektor fundacji, mianowicie to, że rozporządzenie, które mówi o tych kwestiach jak trzeba spełnić wymogi, mówiła dokładnie, że po wniesieniu wniosku nie można już niczego prostować, dodawać. Okazało się, że inne podmioty to robiły, próbowały podnieść swoją wiarygodność w oczach tego, czyli Krajowej Rady, tego kto decydował, natomiast fundacja trzymała się jasno tych wytycznych, czego nie zrobiła i została potraktowana tak, jak została potraktowana.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale jak pani myśli dlaczego, dlaczego?

Beata Kempa: I jeszcze ją zobowiązali, jak mówiła, pani redaktor, to jest dziwne, okazuje się...

Monika Olejnik: Ale jak pani myśli dlaczego Krajowa Rada podjęła taką decyzję.

Beata Kempa: Nie lubi katolików, to jest dyskryminacja wszystkich katolików, tych, pani redaktor, do nas przychodzi bardzo dużo...

Monika Olejnik: Nie lubi katolików, a uważa pani, że telewizję publiczną oglądają niekatolicy, a TVN oglądają też niekatolicy.

Beata Kempa: Ja uważam, że powinniśmy wszystkich traktować naprawdę równo i powinniśmy być tolerancyjni w stosunku do wszystkich odbiorców, tak mówi konstytucja, o równym dostępie. Przed 89 r. marzyliśmy i mówiło się dużo o pluralizmie mediów.

Monika Olejnik: No dobrze, ale przepraszam, ale...

Beata Kempa: I tak powinno być.

Monika Olejnik: Ale pani sądzi, że Jan Dworak nie jest katolikiem?

Beata Kempa: A wie pani to moim zdaniem ma drugorzędne znaczenie, on powinien wszystkich szanować, jest organem konstytucyjnym...

Monika Olejnik: No skoro pani mówi, że nie lubi katolików to ja się pytam...

Beata Kempa: I ja wczoraj to wyczułam, po prostu nie lubi katolików, mówiąc w sposób niegrzeczny na przykład do ojca dyrektora pan dyrektor, prawda, zrobił to ostentacyjnie, oczywiście później na uwagę zwróconą nonszalancko się poprawił, ale to wszystko wskazuje na to, że człowiek na czele takiej instytucji konstytucyjnej, jaką jest Krajowa Rada...

Monika Olejnik: Dlaczego nie można powiedzieć pan dyrektor?

Beata Kempa: Nie, no ale pani redaktor, ja też staram się grzecznie mówić do każdego, czy do pana premiera, czy do pani redaktor, czy do innych osób tak, jak to powinno być, to jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i ma część kultury w Polsce.

Monika Olejnik: Aha, myśli pani, że złośliwie powiedział pan dyrektor?

Beata Kempa: Tak, myślę że bardzo złośliwie to zrobił. Siedziałam niemalże naprzeciwko i widziałam, że ci państwo są ewidentnie bardzo subiektywnie nastawieni do fundacji i dlatego, stąd myślę ta bardzo nieobiektywna, delikatnie mówiąc, decyzja.

Monika Olejnik: Ale sądzi pani, że to jest samodzielna decyzja Krajowej Rady?

Beata Kempa: A wczoraj nie kryli, padło nawet pytanie o współpracę z rządem dość tak pokrętnie odpowiadał pan przewodniczący, natomiast ja myślę, że patrząc też na minę pana Lufta, który jest osobą pana prezydenta, sprawa jest jasna, była to bardzo tendencyjna, krzywdząca decyzja, oczywiście finał będzie w wojewódzkim sądzie administracyjnym. Ja tego nie przeglądałam, ale z tego, co słyszałam Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji prawdopodobnie część spraw przegrywa w sądach. Mam nadzieję, że sąd rozpatrzy to. Wielu, wielu katolików w Polsce ma nadzieję, że wojewódzki sąd administracyjny uzna racje fundacji.

Monika Olejnik: I na koniec, pani poseł, co pani sądzi o happeningu, który ma jutro zrobić Janusz Palikot, mianowicie palenie jointów w sejmie.

Beata Kempa: Ja powiem tak, dla mnie nawoływanie żeby, nie wiem, żeby jacyś hodowcy konopi przyjechali i palili w sejmie marihuanę to jest nielegalne, więc ja bym spakowała te wszystkie elementy, wysłała do prokuratury to co napisała prasa, jeśli te słowa są przypisane panu Palikotowi, za podżeganie grozi kara, więc gdybym była marszałkiem tak bym pewnie zrobiła i nie dyskutowałabym na ten temat. Ja byłam świadkiem tego, jak pani marszałek prosiła pana Kopycińskiego, który był obecny na konwencie seniorów, że ona uznaje to za żart i żeby, prawda, nie palono, ale panika z tego co wiem w prezydium jest, Janusz Palikot chce zwrócić na siebie po prostu uwagę. No nie ma ofensywy legislacyjnej, nie ma pomysłu, z tego wszystkiego co zapowiadał jest jedna wielka klapa, więc znowu chce zaistnieć happeningowo.

Monika Olejnik: Ja wiem, ale za zapalenie jointa powinien stracić immunitet, jeżeli to zrobi w sejmie?

Beata Kempa: To Platforma Obywatelska przeforsowała w tamtej kadencji ustawę, która mówi o tym, że jak się ma narkotyki, niezależnie miękkie czy twarde, na własny użytek to można nie podlegać karze, albo prokurator może odstąpić od oskarżenia, no ale sprawę należałoby moim zdaniem na pewno wszcząć. I ja myślę pani redaktor, że powinno być odważnie, dostajemy jak na kryzys tak nieprzyzwoicie pieniądze za pracę w sejmie, że Janusz Palikot powinien zakasać rękawy, wziąć się do roboty i przestać pajacować w sejmie i tyle, i tylko tyle mam do powiedzenia.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Beata Kempa Prawo i Sprawiedliwość, dziękuje Monika Olejnik.

Beata Kempa: Dziękuję bardzo.

 

Polecane strony