Interpelacja w sprawie polskiej prezydencji

Polska prezydencja kosztowała podatnikó ok. 400 mln złotych, w tym czasie zamykano szkoły, likwidowano zakłady. Poseł Beata Kempa złożyła interpelacje do Premiera Donalda Tuska:

Interpelacja nr
w sprawie polskiej prezydencji

Kilka dni temu zakończyła się Polska prezydencja w Unii Europejskiej. Już teraz warto rozmawiać o dokonaniach półrocza, czy była klęską czy sukcesem pokażą najbliższe miesiące, lata.  Hucznie zapowiadana prezydencja, która miała się zakończyć sukcesem dla Polaków , skończyła się sukcesem dla małej grupy.
Eksperci oceniają, że prezydencja była w trudnym okresie dla Europy, okresie kryzysu finansowego, działania Polski były silnie uwarunkowane sytuacją na światowych rynkach i trudnościami wspólnej waluty europejskiej, której kryzys nasilił się wyraźnie w drugiej połowie 2011r. Europejczycy oceniają jako wielki sukces, tylko jak ten sukces ma się do rzeczywistości. Kraje europejskie bankrutują, czyli nie udało się powstrzymać kryzysu, dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników dalej są kilka razy mniejsze od dopłat krajów starej unii, pakiet klimatyczny – nie udało się zatrzymać , czyli Polacy będą płacić więcej za energię, opał , takich przykładów można wymieniać wiele. A może sukcesem polskiej prezydencji jest unii fiskalna , która ma ratować kraje-bankrutów. akces nie da żadnych nowych korzyści, choćby uczestnictwa w podejmowaniu decyzji, to nałoży całkiem konkretne ciężary. Trzeba znacząco zmniejszyć deficyt budżetowy oraz dołożyć się do pomocy dla obecnych członków ze strefy euro, którzy mają problemy z nadmiernym zadłużeniem. Polski rząd akceptuje te warunki i dobrowolnie chce uczestniczyć w unii fiskalnej. Unia fiskalna ma być receptą na obecne kłopoty państw ze strefy euro. Chodzi nie tylko o Grecję, ale także o Włochy, Hiszpanię, Portugalię i Irlandię.
Polski rząd chce pokazać, że będzie pierwszy i dobrowolnie, z dobroci serca pomoże upadającej Grecji i Włochom. Potem będzie tak samo, jak z nadgorliwością wobec Amerykanów. Proamerykańscy politycy wysłali żołnierzy do Iraku i Afganistanu, a na obiecankach ze strony Waszyngtonu się skończyło. Tym razem będzie podobnie. Tylko znowu skurczy się portfel polskiego podatnika.
Kiedy wśród krajów unijnych zbankrutuje więcej państw , nie będziemy mogli liczyć na nikogo innego - tylko na siebie.
Warto zadać sobie pytanie, dlaczego kraje takie jak Polska, mają ratować strefę euro , wspierać kraje bankrutujące jak średnie dochody, jakie uzyskują obywatele krajów-bankrutów, są znacznie wyższe niż w Polsce. Płaca minimalna w Polsce wynosi niecałe 1,4 tys. zł, podczas gdy we Włoszech w przeliczeniu wynosi 2,7 tys. zł, w Grecji aż 3,9 tys. zł. Z kolei minimalna emerytura wynosi w Polsce 730 zł, a tymczasem w Grecji – 2,2 tys. zł, a we Włoszech aż 2,6 tys. zł. Z oficjalnych danych Eurostatu wynika, że PKB Polski na osobę to zaledwie 63 procent średniej unijnej, podczas gdy w Grecji – 90 procent, a we Włoszech – 101 procent. Poza tym wysoko zadłużone kraje, jak Niemcy czy Włochy, mają obywateli ze znacznymi oszczędnościami prywatnymi i wielkimi majątkami, więc niech oni się złożą na te długi, a nie my. Oszczędności Niemców sięgają 5 bilionów euro, podczas gdy ich dług zaledwie przekracza 2 biliony euro.
W fatalnej sytuacji finansowej naszego kraju, w kontekście zapowiadanych cięć budżetowych i oszczędności to niesłychana hojność i nieodpowiedzialność wydawać jeszcze pieniądze na ratowanie unijnych bankrutów.
Polska aby liczyła się na arenie międzynarodowej musi być silna, stanowcza ,mocna a nie składająca hołdy poddańcze większym krajom.
Koszt polskiej prezydencji to ponad 400 milionów złotych. Nasz kraj musiał pokryć koszty m.in. przygotowania ponad stu imprez m.in. spotkań grup roboczych, międzynarodowych konferencji oraz szczytów. Ta ostatnia kategoria to największe pieniądze. W Brukseli organizacja szczytu kosztuje około miliona euro, w Polsce, według wstępnych wyliczeń, o połowę więcej. Do tego potrzebne były limuzyny, catering i ludzie. Do pracy przy prezydencji oddelegowano lub zatrudniono tysiąc dwieście osób. A w tym samym czasie zamykano zakłady, zamykano szkoły, zwalniano ludzi.

 Mając na uwadze powyższe, proszę Pana Premiera o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania :

   1. Jakie koszty rzeczywiste były polskiej prezydencji i na co zostały wydane  ?
   2. Dlaczego tak wysokie koszty były polskiej prezydencji, trzecie pod względem wysokości po Niemczech (120 mln euro) oraz Francji (130 mln euro)?
   3. Jakie koszty były zatrudnienia ponad tysiąca pracowników , czy te osoby dalej pracują, czy zostały zwolnione ?
  4. Jakie korzyści dla każdego z Polaków , zdaniem Pana Premiera przyniosła prezydencja ?
 

  Beata Kempa

Poseł na Sejm RP

 

Polecane strony